Pamiętam rozmowę z uczestniczką Powstania Warszawskiego, która mówiła, że tamte dni były dla niej najszczęśliwszymi. Przyznam, że te słowa przez lata nie dawały mi spokoju, ponieważ nie mogłem znaleźć odpowiedzi na pytanie, jak to było możliwe? Przedzierałem się przez wiele historycznych opracowań powstałych na emigracji i w kraju wskazujących, co się działo w tym czasie wśród zachodnich aliantów, jakie były okoliczności podejmowania decyzji w Warszawie i w Londynie, jakie reakcje wzbudziło Powstanie w Moskwie i Berlinie. Prawie wszystkie miały jedna wadę: naświetlały Powstanie z obcego punku widzenia.

Pamiętam też słowa mojego teścia, harcerza z Liceum Batorego, przyjaciela Janka Bytnara, żołnierza AK przebijającego się spod Krakowa na pomoc Warszawie, który mówił, że z jego klasy ocalało trzech. Szliśmy razem przez wojskowe Powązki, mijaliśmy szeregi brzozowych krzyży z tabliczkami z zaznaczonym wiekiem poległych: 17, 18, 19, 20, 21…

Gdy dziś szukam prawdy o tamtych latach nie podzielam poglądu o szaleństwie Powstania. Takie opinie od 1944 rozpowszechniają komuniści i ich tzw. zdroworozsądkowi klakierzy. Dla nich Powstanie było najbardziej znienawidzonym wydarzeniem. Walka rozpoczęta przez suwerenną władzę i podjęta przez ochotniczą armię młodzieży, była deprecjonowana, nazywana głupotą i zdradą przez tych, którzy sami byli zdrajcami i sługami Moskwy. To potępienie było argumentem do więzienia i mordowania tych, którzy walczyli o niepodległą Polskę. I do dzisiaj takie oskarżenia wciąż są podejmowane. W czyim interesie? – chciałoby się zapytać.

Wśród książek na półkach w naszym domu dwie są wyjątkowe. Obie otrzymaliśmy od mojego teścia, który wydobył je z gruzów spalonej, ale najpierw systematycznie obrabowanej przez Niemców stolicy. Autorem obu jest J. Górecki (Aleksander Kamiński). Pierwsza nosi tytuł „Wielka Gra” i była wydana w roku 1942 przez Tajne Zakłady Wydawnictw Wojskowych. Przeglądam podarte kartki z czułością podklejane pergaminem i widzę tytuł pierwszego rozdziału: Narodziny nowego życia. Kamiński z całym rozmysłem tak go nazwał, bo „nowe życie ma się narodzić w krwi i męce wojny rozpętanej przez totalizm germański, … by idealizm chrześcijański coraz powszechniej był wcielany w życie codzienne ludzi i narodów.”

Drugą książką są słynne dziś „Kamienie na szaniec. Opowiadanie o Wojtku i Czarnym” wydane w lipcu 1943 roku. Dokument, któremu autor nadał formę opowieści zaczyna się tak: „posłuchajcie opowiadania o ludziach, którzy w tych niesamowitych latach potrafili żyć pełnią życia (…)”

To nie generałowie Bór-Komorowski, Pełczyński, Okulicki są winni tragedii Powstania. Ich decyzja ratowania suwerenności Polski w kilkudniowym powstaniu była decyzją racjonalną. Bestialskimi były decyzje niemieckie i sowieckie. Polacy walczyli o normalność i sprawiedliwość. Powstanie Warszawskie było dla wielu pełnią życia i dlatego trwało aż 63 dni. A w upadku Warszawy, jak pisał Kazimierz Wierzyński, padła „wolność wszystkich ludzi, zdeptana gdzieś na dnie, I prawda wszystkich czasów, przez wszystkich zdradzona”.

Wsparcie

Prosimy o wsparcie naszej Fundacji poprzez wpłatę dowolnej kwoty na rachunek:

Fundacja Dobrej Edukacji “Maximilianum”
ul. Podleśna 10, 96-314 Kaski
60 1090 1056 0000 0001 1984 9546 (Bank Zachodni WBK)
Tytuł przelewu: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE

Serdecznie dziękujemy za okazaną nam pomoc!
Bóg zapłać!
  

Fundacja Dobrej Edukacji Maximilianum
ul. Ks. J. Poniatowskiego 12, 05-870 Błonie
info@fundacjamaximilianum.pl
38 queries in 0,226 seconds.