Rozmowa Pauliny Gajkowskiej z dr. Andrzejem Mazanem, dyrektorem merytorycznym ds. edukacji domowej w Fundacji Dobrej Edukacji Maximilianum, dyrektorem Kolegium Świętej Rodziny.

Jak ocenia Pan przebieg spotkania z minister Anną Zalewską z przedstawicielami edukacji domowej?
– Przede wszystkim należy podziękować Pani Minister za to, że takie spotkanie się odbyło. To ładny i ważny gest. Istotne jest to, że każdy miał szansę się wypowiedzieć. Spotkanie trwało cztery godziny. Została zaprezentowana cała panorama działalności związanej z edukacją domową. Mieliśmy szansę pokazać się jako ludzie odpowiedzialni, zarówno jeśli chodzi o aspekt edukacyjny, jak również finansowy. Należy pamiętać bowiem, że decyzja o nauczaniu domowym może mieć wielorakie przyczyny, jednak prawie zawsze wiąże się z ogromnym zaangażowaniem i poświęceniem rodziców i osób działających w jej ramach. Trzeba podkreślić to, że Pani Minister nie kwestionuje ona wyboru kształcenia dzieci w domu, który jest prawem rodzicielskim i mieści się w systemie oświaty. Jeśli chodzi o najtrudniejszą sprawę, czyli obniżenie subwencji, sprawa to została na spotkaniu bardzo trafnie przedstawiona przez dyrektorów szkół, którzy opiekują się dziećmi z edukacji domowej. Starali się oni pokazać, że ta decyzja wpłynie niekorzystnie na funkcjonowanie szkół. Zwróćmy uwagę na to, że została ona podjęta w ciągu roku szkolnego. Istnieje spór, czy dotacja na dzieci uczące się w domu może być ograniczona do 60 procent. Ma ona charakter raczej arbitralny i różnicuje rodziców uczestniczących w systemie kształcenia.

Ministerstwo przekonuje, że jest to kwota wystarczająca na realizację podstawowych zadań związanych z edukacja domową: finansowanie zajęć dodatkowych i klasyfikacja uczniów.
– Decyzja ta jest jednak w naszym przekonaniu niesprawiedliwa. Zwróćmy uwagę na to, że beneficjentami tej decyzji będą głównie samorządy, bo to one rozporządzają budżetem. Co z nimi zrobią, to jest odrębny temat. Atmosfera spotkania sprzyjała temu, żeby środowisko edukacji domowej mogło zaprezentować całe spektrum swojej działalności. My nie tworzymy czegoś obok, ale działamy wewnątrz systemu oświaty, wybieramy alternatywną ścieżkę edukacji. Ustawa ją przewiduje.

Jakie są oczekiwania rodziców i edukatorów domowych w związku z dalszymi rozmowami z ministerstwem?
– Nie wiemy na ile istnieje jeszcze możliwość manewru, jeśli chodzi o zmianę rozporządzenia. Został powołany zespół ds. kontaktu z ministerstwem. To ważne, aby były utrzymane kontakty z ministerstwem i prezentowane były na bieżąco naszej działalności. My działamy dla dobra dziecka. Należy to podkreślać. Przed nami stoi sprawa finansowania edukacji domowej w przyszłości. To jest zagadnienie do rozmów. Chodzi również o to, aby edukacja domowa mogła zawierać szerszą ofertę, aby uczniowie spełniający obowiązek edukacyjny poza szkołą, byli traktowani na równi z dziećmi uczącymi się w szkole. Na podstawie spotkania, myślę, że współpraca z ministerstwem będzie kontynuowana i ze razem wypracujemy przejrzyste zasady funkcjonowania edukacji domowej.

Minister Anna Zalewska mówi również o nadużyciach związanych z wykorzystywaniem subwencji oświatowej.
– Na chwilę obecną ministerstwo nie przedstawia szerszych informacji na temat nadużyć. Liczba szkół, które prowadzą edukację domową wynosi około 140-150 placówek. Chodzi zarówno o takie placówki, które łączą edukację szkolną i nauczanie domowe, jak również takie, które skupiają się tylko na nauczaniu domowym. Rodzi się w tym miejscu pytanie, czy placówka, która zajmuje się edukacją domową przestaje być szkołą, bo nie ma w niej klas, czy świetlicy, a korzysta z rozbudowanej platformy internetowej i e-lerningowej? Powstaje również pytanie, czy nie dochodzi tutaj do pewnego niezrozumienia na czym w istocie polega wspieranie edukacji domowej. Liczymy na to, że poniedziałkowe spotkanie mogło przybliżyć zasady funkcjonowania edukacji domowej i placówek, które je wspierają.

Czy uważa Pan, że problem niechęci szkół do edukacji domowej jest poważnym zjawiskiem?
– Nie mam tak szerokiej wiedzy, aby jednoznacznie ocenić to zjawisko. Nie można jednak wykluczyć, że są takie placówki, którym z różnych powodów (m.in. organizacyjnych) trudniej jest zaopiekować się w odpowiedni sposób nad dziećmi uczącymi się w domu. Z punktu widzenia prawa, edukacja domowa jest dostępna w każdej szkole. Dyrektor wydaje zgodę. Co zadziwiające, jest decyzja dyrektora jest właściwie niezaskarżalna. Z drugiej strony nie ma prawa odmówić przyjęcia z edukacji domowej do swojej szkoły. Dyrektorzy różnie podchodzą do tej formuły edukacji. Wiele zależy od dobrej woli. Nie oszukujmy się, istnieje napięcie pomiędzy nauczycielami, a rodzicami uczącymi w domu, którzy niejako przejmują rolę nauczyciela. Dlatego też rodzice, aby uniknąć kłopotów związanych z niezrozumieniem, szukają szkół, które wspierają edukację domową i mają bogatą ofertę zajęć pozalekcyjnych dla dzieci korzystających z takiej formy nauczania.

Wywiad ukazał się w Naszym Dzienniku.

Wsparcie

Prosimy o wsparcie naszej Fundacji poprzez wpłatę dowolnej kwoty na rachunek:

Fundacja Dobrej Edukacji “Maximilianum”
ul. Podleśna 10, 96-314 Kaski
60 1090 1056 0000 0001 1984 9546 (Bank Zachodni WBK)
Tytuł przelewu: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE

Serdecznie dziękujemy za okazaną nam pomoc!
Bóg zapłać!
  

Fundacja Dobrej Edukacji Maximilianum
ul. Ks. J. Poniatowskiego 12, 05-870 Błonie
info@fundacjamaximilianum.pl
28 queries in 1,661 seconds.