„Rozpalony pragnieniem leczenia trędowatych, proszę usilnie Najprzewielebniejszego Ojca Generała o łaskawe wysłanie mnie do jakiegoś domu misyjnego, gdzie mógłbym służyć tym najbiedniejszym ludziom, dopóki będzie się to Bogu podobało”. Czyż można było odmówić? Ojciec Ludwik Martin, wyrażając zgodę, posłał Jana Beyzyma na drogę do świętości – przez Indie i Madagaskar.

Jako trzynastolatek musiał szybko dorosnąć – dwór rodzinny na Wołyniu zniszczyli Kozacy podczas Powstania Styczniowego, a ojciec musiał uchodzić do zaboru austriackiego wskutek ciążącego na nim wyroku. Utrzymując matkę i rodzeństwo, Janek dorabiał przepisywaniem dokumentów, a część zarobku posyłał żyjącemu w ubóstwie ojcu. Gdy w wieku 22 lat dojrzała w nim decyzja wejścia na drogę powołania duchownego, to właśnie ojcu postanowił o tym powiedzieć najpierw – w tym celu w chłopskim przebraniu przekroczył granicę z Austrią. Jan senior pochwalił pragnienie syna i zasugerował mu Towarzystwo Jezusowe jako miejsce realizacji tego zamiaru.

Po święceniach Beyzym pracował przez wiele lat z młodzieżą, pragnął jednak czegoś więcej. Czytając dużo wiadomości o misjach pośród trędowatych, postanowił poświęcić się właśnie ludziom dotkniętym tą straszną chorobą. W październiku 1898 r., w wieku 48 lat, na zawsze pożegnał się z ojczystą ziemią, aby do śmierci w 1912 r. nie opuszczać chorych Malgaszy i oddać im wszystkie swe siły. Jego dziełem był szpital pod wezwaniem Matki Bożej Częstochowskiej, oddany do użytku w 1911 r., mieszczący około 200 chorych, z bieżącą wodą i wykwalifikowaną opieką medyczną. Gdy umarł, pisano w prasie na Madagaskarze: „Są takie przymusowe prace, na jakie nawet zbrodniarzy się nie skazuje, a o. Beyzym pokochał je całym sercem…”.

Kiedy jeden ze współbraci nazwał życiowy wybór o. Jana heroizmem, ten napisał: „Na trąd ja tak samo zapatruję się jak i Ojciec – ani mnie on przestrasza, ani też wiele obchodzi, owszem, proszę o niego Matkę Najświętszą, i żeby raczyła, dotknąwszy mnie porządnym trądem, przyjąć łaskawie tę drobną ofiarę na uproszenie zbawienia jak największej ilości biednych trędowatych”.

Ojciec Beyzym zadziwia swą prostą i racjonalną wiarą w Bożą opiekę. Gdy obecnie zbyt łatwo poddajemy się naszej uczuciowości, poszukując w stanach emocjonalnych wyznaczników postępowania, Beyzym był człowiekiem rozumu oświeconego łaską i woli pobudzanej przez intelekt do czynienia dobra. Niech wymodli nam łaskę heroicznej miłości, która będzie racjonalnym wyborem podyktowanym pragnieniem najwyższego dobra dla bliźniego.

ks. Łukasz Kadziński, Nasz Dziennik nr 264 (5106)

Wsparcie

Prosimy o wsparcie naszej Fundacji poprzez wpłatę dowolnej kwoty na rachunek:

Fundacja Dobrej Edukacji “Maximilianum”
ul. Podleśna 10, 96-314 Kaski
60 1090 1056 0000 0001 1984 9546 (Bank Zachodni WBK)
Tytuł przelewu: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE

Serdecznie dziękujemy za okazaną nam pomoc!
Bóg zapłać!
  

Fundacja Dobrej Edukacji Maximilianum
ul. Ks. J. Poniatowskiego 12, 05-870 Błonie
info@fundacjamaximilianum.pl
26 queries in 0,115 seconds.