Jest czerwiec 1618 roku. Protestanccy Czesi powstają zbrojnie przeciw katolickiemu cesarzowi, rozpoczynając wojnę, która przejdzie do historii jako trzydziestoletnia. W małej miejscowości na Morawach, Holeszowie, wierni proszą proboszcza, aby opuścił na jakiś czas parafię i ratował swe życie. Wiedzą, że ks. Jan Sarkander jest solą w oku wielu protestantom. Znają go jako gorliwego kaznodzieję, który przyciągnął na nowo do Kościoła 250 heretyków w ciągu jednego roku.

Ponad czterdziestoletni ks. Jan opuszcza Holeszów i udaje się na pielgrzymkę do Częstochowy. Spełnia swe marzenie z lat młodości, kiedy to był członkiem Sodalicji Mariańskiej. Wracając, składa rezygnację z funkcji proboszcza. Wie, że protestanci zajęli jego świątynię i prześladują katolików. Sądzi, że bardziej liberalny kapłan będzie miał większą możliwość ułożenia się z aktualnie rządzącymi. Jednak biskup ołomuniecki nie zgadza się na prośbę Sarkandra. Również były wielkorządca Moraw, katolik, baron Lobkovic, wzywa kapłana do powrotu. W listopadzie 1619 roku ks. Jan zastaje na miejscu nieliczną grupę swych wiernych.

Tymczasem historia państw i królestw toczy się powoli, ale nieubłaganie. Oto kilka miesięcy później zdetronizowany przez protestantów cesarz prosi o pomoc zbrojną króla polskiego. Zygmunt III Waza wysyła oddziały lisowczyków – wojsko, które nie otrzymuje żołdu, ale żyje z wojennych łupów. Na wieść o zbliżaniu się tych oddziałów do Holeszowa, ks. Sarkander gromadzi mieszkańców (zarówno katolików, jak i protestantów) na wielkiej procesji i z Najświętszym Sakramentem w dłoniach wychodzi naprzeciw lisowczyków. Ci, widząc katolickie nabożeństwo, odchodzą.

Jednak wrogowie bohaterskiego kapłana nie śpią. Wkrótce zostaje on oskar- żony o sprowadzenie lisowczyków na Morawy. Aresztowany i poddawany okrutnym torturom jest zmuszany, aby ujawnił plany, z jakich miał mu się spowiadać baron Lobkovic. Mimo bólu z powodu wyłamanych kości i stawów, przypiekanych żywym ogniem piersi i boków oraz skroni ściskanych żelazną obręczą Sarkander nic nie zdradza. Hagiograf, opierając się na relacji świadka, notuje jedynie: „…choćbym nawet wiedział, że mnie w kawałki porąbiecie i najwymyślniejszymi mękami zabijecie, i w popiół obrócicie, wolałbym przecież to wszystko z łaską Bożą znieść, aniżeli zgrzeszyć na moment przeciwko tej tajemnicy (spowiedzi)”. Gdy wzywa imion Matki Bożej i świętych, protestanccy oprawcy, uważając, że dopuszcza się czarów, obcinają mu włosy, brodę i brwi, wyrywają paznokcie, palą to wszystko, a popiół każą pić. Umiera po miesiącu cierpień, 17 marca 1620 roku.

Jeśli Ci się wydaje, że żyjesz spokojnie i historyczne sprawy wielkich tego świata Cię nie dotyczą – grubo się mylisz. Bardzo możliwe, że przyjdzie Ci zdawać egzamin z prawdy, wiary, uczciwości i miłości do powierzonych Ci ludzi – rodziny bądź wiernych. Niech św. Jan wymodli Ci dar męstwa i pragnienie życia obfitszego aniżeli to spędzane w świętym spokoju.

ks. Łukasz Kadziński, Nasz Dziennik Nr 225 (5067)

Wsparcie

Prosimy o wsparcie naszej Fundacji poprzez wpłatę dowolnej kwoty na rachunek:

Fundacja Dobrej Edukacji “Maximilianum”
ul. Podleśna 10, 96-314 Kaski
60 1090 1056 0000 0001 1984 9546 (Bank Zachodni WBK)
Tytuł przelewu: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE

Serdecznie dziękujemy za okazaną nam pomoc!
Bóg zapłać!
  

Fundacja Dobrej Edukacji Maximilianum
ul. Ks. J. Poniatowskiego 12, 05-870 Błonie
info@fundacjamaximilianum.pl
29 queries in 0,830 seconds.