Pontyfikat św. Grzegorza wywarł decydujący wpływ na dzieje średniowiecznego Kościoła. W dodatku pozostawił potomnym niezwykle bogatą spuściznę literacką, niedającą się porównać z dorobkiem literackim żadnego innego papieża, która odcisnęła trwały ślad na kształtującej się myśli chrześcijańskiego Zachodu.

grzegorz

Święty Grzegorz zwany Wielkim, urodził się w Rzymie w roku 540. Pochodził z bardzo dostojnej rodziny. Jego rodzice, św. Gordian i św. Sylwia, doznali chwały ołtarzy, gdyż po urodzeniu Grzegorza rodzice ofiarowali go już jako dziecko na służbę Panu Bogu, sami zaś żyli odtąd w świętej wstrzemięźliwości małżeńskiej jako brat i siostra. Na wychowanie Grzegorza miały dość duży wpływ również jego ciotki: św. Farsylia i św. Emiliana. Swoją młodość Grzegorz spędził w domu rodzinnym na Clivus Scauri, położonym w pobliżu dawnego pałacu cesarza Septymiusza Sewera, Cyrku Wielkiego oraz istniejących już wówczas bazylik – świętych Jana i Pawła, św. Klemensa, Czterech Koronowanych i Lateranu.

Obdarzony był niezwykłymi zdolnościami, robiąc wielkie postępy w naukach świeckich. Z nauką łączył już od młodych lat głęboką pobożność. Na życzenie ojca, który piastował w państwie wysoki urząd, poświęcił się służbie państwowej. W dość młodym wieku, mając 34 lata, został mianowany przez cesarza Justyna II pretorem rzymskim. Wyniesiony do takiej godności, nie szukał rozrywek w zabawach światowych. Miał zawsze skłonność do samotności, bo w niej najlepiej mógł rozmawiać z Bogiem, którego serdecznie kochał.

Po śmierci ojca zużył cały swój wielki majątek na cele dobroczynne. Na samej Sycylii zbudował i ufundował sześć klasztorów, w których osadził ojców Benedyktynów. Własny dom w Rzymie zamienił na klasztor pod wezwaniem św. Andrzeja. Sam zaś złożył złociste i jedwabne szaty pretora i zamienił je na skromny habit zakonnika. Było to w roku 575. Ten, który rozkazywał całemu miastu, słuchał teraz jako braciszek zakonny ubogiego mnicha, którego sam uczynił przełożonym klasztoru w dawniejszym swym domu.

Grzegorz był wstrzemięźliwy w pokarmach, umartwiał ostrymi postami swe ciało. Mimo bardzo słabego zdrowia i choroby żołądkowej żywił się prawie wyłącznie surowymi jarzynami; podawała mu je matka, św. Sylwia, która w tym samym klasztorze wespół z swym synem wiodła życie pokutnicze. Czas wolny poświęcał rozmyślaniu i modlitwie. Nauka i pobożność wyniosły Grzegorza do godności opata. Z tego czasu życia klasztornego opowiadają pobożne legendy wiele cudownych zdarzeń o św. Grzegorzu. Jedno z podań głosi, że kiedy pisał pobożną książkę, ukazał mu się Anioł w postaci biedaka, pozbawionego wskutek powodzi całego mienia; prosił o wsparcie. Święty dał mu sześć złotych. Wkrótce żebrak przyszedł drugi i trzeci raz i znowu dostał tę samą sumę. Kiedy przyszedł czwarty raz, a Grzegorz już nie miał ani grosza, dał mu srebrną misę, na której jadał.

Od tego czasu wsławił go Pan Bóg różnymi cudami, które go uczyniły podziwem wszystkich. Jedna z historii głosi się także, że był w klasztorze brat, imieniem Justus, który zachorował ciężko. W chorobie swej zdradził się przed swym rodzonym bratem, iż miał schowane trzy złote. Dowiedział się o tym Grzegorz. Ponieważ reguła zakonna zobowiązywała do zupełnego ubóstwa, zmartwił się pobożny opat tym grzechem chciwego braciszka i zakazał braciom odwiedzać go w chorobie. Gdyby umarł, nie nawróciwszy się, miał być na przestrogę dla innych razem z pieniędzmi pochowany. Podpadło choremu, że nikt go nie odwiedza; od brata swego dowiedział się powodu. To go tak wzruszyło, iż grzech swój wyznał i pojednany z Bogiem umarł. Obawiając się o jego duszę Grzegorz, kazał za niego trzydzieści Mszy świętych przez trzydzieści dni z rzędu odprawiać. Kiedy odprawiono ostatnią Mszę św., trzydziestego dnia ukazał się ów zmarły bratu i powiedział mu, że dzięki tym Mszom został wybawiony z czyśćca i przypuszczony do wiecznej szczęśliwości. Odtąd też wziął początek zwyczaj tak zwanych mszy gregoriańskich.

Razu pewnego idąc przez rynek spostrzegł Grzegorz kilku przedziwnej piękności chłopców, których pewien kupiec sprzedawał jako niewolników. Grzegorz zapytał się, skąd pochodzili. Dowiedziawszy się, że pochodzą z Brytanii, pytał się, czy lud tamtejszy jest chrześcijański. Skoro usłyszał, że Bryci są jeszcze poganami, żal mu się zrobiło, że szatan panuje nad tak pięknymi ludźmi i udał się natychmiast do ówczesnego papieża Benedykta I, prosząc go, by wysłał misjonarzy do Brytanii i Anglii. Sam się jako pierwszy na tę pracę ofiarował. Toteż ucieszył się bardzo, gdy papież przyjął jego prośbę i wysłał go do owych krajów, by tam głosił słowo Boże. Już zabrał się był do podróży i opuścił Rzym. Rzymianie na wieść, że Grzegorz ich opuszcza, zaniepokoili się i nalegali nawet groźbami na papieża, by opata odwołał. Następca Piotra św. uczynił zadość życzeniom mieszkańców wiecznego miasta, odwołał Grzegorza i przekazał mu czynności jednego z siedmiu diakonów rzymskich; z ich grona powstało potem grono kardynałów.

W parę lat później Longobardowie zagrozili łupiestwem i niewolą mieszkańcom Rzymu. W tym niebezpieczeństwie posłał ówczesny papież Palagiusz II Grzegorza w poselstwie do cesarza w Konstantynopolu o pomoc. Tam nawrócił Grzegorz patriarchę Eutychiusza, który głosił błędne nauki o zmartwychwstaniu ciał.

Po śmierci papieża Grzegorz został jednogłośnie wybrany w lutym 590 roku, jako pierwszy mnich w dziejach papiestwa, na jego następcę. Podanie głosi, że długo wzbraniał się przyjąć wybór; miał nawet zbiec poza miasto i ukryć się w jednej z jaskiń, a odnaleziono go, bo miejsce to wskazał słup ognisty z nieba. Faktem jest, że napisał do cesarza list z prośbą, aby nie wyraził zgody na jego elekcję. Maurycjusz jednak pół roku później zatwierdził wybór i wtedy, zgodnie z obowiązującym prawem, dokonano konsekracji.

Pontyfikat rozpoczął od napomnienia ludu rzymskiego, przerażonego rozmiarami zarazy, aby z ufnością oddał się pod opiekę Matki Bożej. Zarazę wywołał wylew Tybru, a powódź spowodowała duże spustoszenia, rujnując m.in. znaczną część katakumb, ponieważ podczas najazdu Longobardów akwedukty zostały zniszczone. Papież dla odwrócenia klęski zarządził trzydnio­wą procesję przebłagalną, która wyruszyła z sied­miu okręgów kościelnych Rzymu do Bazyliki S. Maria Maggiore. Podanie głosi, że trzeciego dnia procesji, w której papież uczestniczył w szatach pokutnika, na wysokości mauzoleum cesarza Hadriana ukazała się postać anioła chowającego miecz do pochwy. Odczytano ową wizję jako koniec zarazy, a uwiecznia ją posąg anioła ze wzniesionym mieczem, umieszczony na tym grobowcu, który nazwano Zamkiem Świętego Anioła. Dla upamiętnienia tego zdarzenia każdego roku odprawiana jest tam trzydniowa procesja, która rozpoczyna się w uroczystość św. Marka.

Swą nadzwyczajną bystrością umysłu i doświadczeniem umiał określić i ustalić właściwy stosunek papiestwa do cesarza, a opierając się na ludach zachodnich zdołał zgnieść przewagę swych nieprzyjaciół. Biskupów napominał i karał. Największą troskę okazywał misjom. Skoro tylko załatwił się z najważniejszymi sprawami, posłał w 596 roku natychmiast czterdziestu benedyktynów do Anglii. Niewymowną radością było dla niego, gdy się dowiedział, że już w następnym roku ochrzcili ci misjonarze 10 000 pogan.

Historia nazwała go „apostołem ludów barbarzyńskich”, ponieważ pozyskał dla Kościoła ariańskich Longobardów, Galów, a także brytyjskich Anglosasów, zaś hiszpańskie państwo Wizygotów, które porzuciło arianizm, związał silniej z Rzymem. Odnowił również życie kościelne, roztaczając opiekę nad klasztorami, przywracając karność kościelną, reformując i ujednolicając liturgię oraz śpiew kościelny. W 600 roku mszałowi rzymskiemu nadał formę, która obowiązuje do chwili obecnej. Kilka lat przed jego śmiercią został ustalony kanon Mszy św. Z jego inicjatywy powstały rzymskie schola cantorum uczące śpiewu, nazwanego od jego imienia „gregoriańskim”. Zebrał także starożytne melodie kościelne i przystosował je do reguł harmonii oraz wprowadził do nabożeństw.

Z wielką szczodrobliwością i miłością łagodził nędzę ubogich, wspomagał chorych, wykupywał jeńców, zakładał domy dla sierot i szkoły dla ubogich, których dotąd jeszcze nie znano, i bronił odważnie ludu przed uciskiem urzędników. Pewnego razu własny jego zarządca użył fałszywej miary do mierzenia zboża, które ludność do spichlerza papieskiego oddawać była zobowiązana. Dozorca doniósł o tym papieżowi, nadmieniając, że fałszywą miarę potłukł. Na to rzekł papież: „Cieszy mnie, żeś fałszywą miarę potłukł, lecz z drugiej strony boleję, że ta niesprawiedliwość za późno została wykryta. Chcę, abyś wartość niesprawiedliwie odebranego zboża dokładnie obliczył i oddał poszkodowanym. Czyń tak, abyś na sądzie ostatecznym mógł się przede mną wykazać owocem niniejszego polecenia”.

Słusznie też ubodzy zwali go ojcem. Podanie głosi, że codziennie dwunastu biednych jadało przy jego stole. Razu jednego znalazł się nieproszony trzynasty. Był to anioł Boży, podobno ten sam, który kiedyś, gdy Grzegorz był jeszcze opatem, prosił o owe sześć złotych. Inny znowu nieznany przybysz zniknął, gdy papież chciał według swego zwyczaju myć nogi jego. Był to Pan Jezus, który następnej nocy mu się objawił.

Jego pontyfikat wywarł decydujący wpływ na dzieje średniowiecznego Kościoła. W dodatku pozostawił potomnym niezwykle bogatą spuściznę literacką, niedającą się porównać z dorobkiem literackim żadnego innego papieża, która odcisnęła trwały ślad na kształtującej się myśli chrześcijańskiego Zachodu. Składa się na nią ponad 800 listów, kilkadziesiąt homilii, Liber regulae pastoralis – ­średniowieczny przewodnik życia i pracy dla duszpasterzy, Moralna – czyli 35-tomowy wykład Księgi Hioba ukończona w 595 roku, będący podręcznikiem etyki, oraz Dialogi, opisujące cuda w życiu świętych Pańskich, w tym św. Benedykta z Nursji.

Ogłoszony został Ojcem Kościoła. Nazwano go „Wielkim”, a na Zachodzie zali­czano już w VIII wieku, razem z Ambrożym, Augustynem i Hieronimem, do grona czterech naj­wybitniejszych Doktorów Kościoła, co w wieku XIII potwierdził oficjalnie papież Bonifacy VIII. Natomiast na Wschodzie odbiera cześć jako Grzegorz Dialogos.

Zmarł w Rzymie, pochowano go w Bazylice św. Piotra, a epitafium wyryte na jego płycie nagrobnej głosi, że był „prawdziwym konsulem Bo­żym” (Dei consul factus).

Wsparcie

Prosimy o wsparcie naszej Fundacji poprzez wpłatę dowolnej kwoty na rachunek:

Fundacja Dobrej Edukacji “Maximilianum”
ul. Podleśna 10, 96-314 Kaski
60 1090 1056 0000 0001 1984 9546 (Bank Zachodni WBK)
Tytuł przelewu: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE

Serdecznie dziękujemy za okazaną nam pomoc!
Bóg zapłać!
  

Fundacja Dobrej Edukacji Maximilianum
ul. Ks. J. Poniatowskiego 12, 05-870 Błonie
info@fundacjamaximilianum.pl
27 queries in 0,229 seconds.