Postać żołnierza w rzymskiej zbroi stojącego pośród płomieni, a często gaszącego pożar, znają wszyscy. Jego sylwetka umieszczona jest na niezliczonej liczbie remiz strażackich, na sztandarach oddziałów, w kapliczkach przydrożnych. Dlaczego jednak ów żyjący w III w. legionista jest uznawany za specjalistę od ognia?

Urodził się zapewne w okolicach Wiednia około 250 roku. Wstąpiwszy do rzymskiej armii, doszedł do godności dowódcy. Podczas prześladowań za czasów Dioklecjana namiestnik prowincji kazał uwięzić czterdziestu żołnierzy wyznających wiarę w Chrystusa. Będący poza domem Florian, usłyszawszy o tym wydarzeniu, stawił się przed namiestnikiem i – chcąc dać swoim podwładnym przykład wytrwałości i męstwa – przyznał się do wiary. Po torturach i biczowaniu wrzucono Floriana do rzeki Anizy (Enns) z kamieniem młyńskim u szyi. Było to 4 maja 304 roku. Ciało męczennika odnalazła pobożna wdowa Waleria i pogrzebała w pobliżu miejsca jego śmierci, które nosi dzisiaj nazwę Sankt Florian. Nad grobem kilkaset lat później wzniesiono kościół i klasztor, relikwie zaś przeniesiono do Rzymu w 1138 roku.

Skąd wziął się jednak św. Florian w Krakowie? Jan Długosz pisze tak: „Papież Lucjusz III chcąc się przychylić do ciągłych próśb monarchy polskiego Kazimierza, postanawia dać rzeczonemu księciu i katedrze krakowskiej ciało niezwykłego męczennika św. Floriana […] przez biskupa Modeny Idziego. Ten, przybywszy ze świętymi szczątkami do Krakowa 27 października, został przyjęty z wielkimi honorami, wśród oznak powszechnej radości i wesela przez księcia Kazimierza, biskupa krakowskiego Gedeona, wszystkie bez wyjątku stany i klasztory, które wyszły naprzeciw niego 7 mil”. Gdy orszak dotarł do przedmieść Krakowa, konie ciągnące wóz zatrzymały się i nie chciały ruszyć dalej. Książę Kazimierz zrozumiał w tym Boży znak i zobowiązał się w tym miejscu, na Kleparzu, wybudować świątynię pod wezwaniem św. Floriana. Odkąd zaś w 1528 roku pożar strawił cały Kleparz, a nie naruszył kościoła floriańskiego, zaczęto uznawać św. Floriana za szczególnego opiekuna podczas klęsk pożaru, powodzi i sztormów. Może to dzięki jego wstawiennictwu królewskie miasto Kraków uniknęło zrównania z ziemią podczas tylu wojen, jakie przetaczały się przez jego granice?

Urodzony na austriackiej ziemi rzymski żołnierz, którego relikwie były znakiem jedności krakowskiego księcia z papieskim Rzymem, stał się popularnym patronem ludzi wykonujących niebezpieczną służbę. Niejeden strażak zawdzięcza św. Florianowi życie i zbawienie. Strzeżmy miejsca, jakie osiągnął ten święty w naszej obyczajowości i życiu. Niech jego wizerunek, mimo postępującej laicyzacji, nadal będzie na sztandarach, w hutach, remizach, kapliczkach czy na fasadach domów. Święty Florian uczy odwagi w przyznawaniu się do wiary i bezkompromisowości w wyznawaniu jej publicznie. Prośmy go o wewnętrzną stałość wobec wszelkich pożarów, jakie zagrażają człowiekowi także w życiu wewnętrznym.

ks. Łukasz Kadziński, „Nasz Dziennik” 219 (5061)

Wsparcie

Prosimy o wsparcie naszej Fundacji poprzez wpłatę dowolnej kwoty na rachunek:

Fundacja Dobrej Edukacji “Maximilianum”
ul. Ks. J. Poniatowskiego 12, 05-870 Błonie
60 1090 1056 0000 0001 1984 9546 (Bank Zachodni WBK)
Tytuł przelewu: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE

Serdecznie dziękujemy za okazaną nam pomoc!
Bóg zapłać!
  

Fundacja Dobrej Edukacji Maximilianum
ul. Ks. J. Poniatowskiego 12, 05-870 Błonie
info@fundacjamaximilianum.pl
35 queries in 0,522 seconds.