Tydzień temu na portalu Fronda profesor pedagogiki Aleksander Nalaskowski, członek Narodowej Rady Rozwoju, skomentował dokonywaną reformę oświaty. Wyraził się z uznaniem o działaniach nowej minister MEN mówiąc: „Poprzedniczki były całkowicie niekompetentne, zaś minister Zalewskiej należy się pełen podziwC. Po czym odniósł się do konsultacji przeprowadzanych przez ministerstwo z rodzicami. Profesor Nalaskowski uznał, że są to działania piarowe, ponieważ rodzice nie są od tworzenia szkoły, od tego jest minister i państwo…

dr Andrzej Mazan, Nasz Dziennik, 29.09.2016

Zadaniem rodzica w szkole jest dbanie o to, by dziecko chodziło do szkoły dobrze odżywione, schludnie ubrane, by odrabiało lekcje, nie spóźniało się i nie wagarowało… Od wszystkiego są fachowcy, nie ma więc powodu, by rodzice byli w to włączani, gdyż większość z nich to ludzie w tej materii niekompetentni, znający szkołę z czasów, gdy sami do niej chodzili. Nie ma powodu, by ich do tego włączać i próbować uczynić z nich partnerów…

Myślę, że tym komentarzem profesor Nalaskowski nie przysporzył chwały ani fachowcom od pedagogiki, ani reformie, ani ministerstwu, ani obecnym władzom, ani sobie. Rzeczywiście, od reformy szkoły jest ministerstwo. Tylko, że ono nie ma patentu na skuteczność działań. Utopią jest myślenie, że nareszcie każda szkoła stanie się dobra, że żaden nauczyciel nie skrzywdzi dziecka, że treści będą odpowiednie, aby wiedza sama weszła do intelektu, a system nareszcie będzie wychowywał ludzi moralnie doskonałych. Trzeba odrzucić mit o skuteczności fachowców. Przecież reformy oświatowe są przeprowadzane nieustanne na świecie i Polsce, począwszy od Erazma z Rotterdamu i Modrzewskiego. Zawsze firmują je jacyś fachowcy – rezultaty są mierne. Warto z pokorą przyznać, że wielu profesorów pedagogiki służyło ustrojom totalitarnym, a tysiącom pedagogów od setek lat nie udało się zbudować sytemu wychowawczego, który mógłby być polecany jako dobry.

Przekaz tego, co najważniejsze dla życia osobowego i społecznego, odbywa się w rodzinach. Aby się o tym przekonać, wystarczy zapytać młodzież, kto jest dla nich autorytetem. Na wykładach stawiam takie pytania studentom. Rzadko pojawia się w tych odpowiedziach nauczyciel. Nigdy nie został wymieniony utytułowany pedagog, natomiast prawie wszyscy wymieniają mamę lub tatę. To oni nauczyli zasad życia. Rodzice są głównymi wychowawcami, a rodzina wyprzedza wszelkie instytucje społeczne. Nie można odbierać jej uprawnień. Trzeba ją wspierać.

Jasne jest, że rodzice nie mogą kierować szkołą. Jednak musi być tak, żeby szkoła szanowała wartości rodzinne, inaczej wychowanie demoralizuje. Nie tylko konieczne jest, aby MEN przekonał rodziców, że zmiana systemu będzie korzystna dla wychowania ich dzieci, ale należy wyposażyć ich w instrumenty weryfikujące działania szkoły i pedagogów, także ekonomiczne. Dajmy rodzicom bon oświatowy, który pozwoli na wybór szkoły właściwej dla ich dziecka, ułatwmy proces zakładania szkół, pozwólmy tym, którzy tego pragną, podjąć edukację pozaszkolną. Niech przykład polskich rodzin, które dobrze wychowywały i nauczały swoje dzieci nawet w czasach zaborów, wojen i okupacji będzie dowodem na kompetencje pedagogiczne rodziców.

Wsparcie

Prosimy o wsparcie naszej Fundacji poprzez wpłatę dowolnej kwoty na rachunek:

Fundacja Dobrej Edukacji “Maximilianum”
ul. Podleśna 10, 96-314 Kaski
60 1090 1056 0000 0001 1984 9546 (Bank Zachodni WBK)
Tytuł przelewu: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE

Serdecznie dziękujemy za okazaną nam pomoc!
Bóg zapłać!
  

Fundacja Dobrej Edukacji Maximilianum
ul. Ks. J. Poniatowskiego 12, 05-870 Błonie
info@fundacjamaximilianum.pl
36 queries in 0,065 seconds.